• Wpisów:40
  • Średnio co: 39 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:22
  • Licznik odwiedzin:3 709 / 1604 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Postanowiłam zacząć jeszcze raz i stworzyłam nowego bloga. Proszę wszystkich aby dalej informowali mnie o nowych rozdziałach. Nowe opowiadanie jest na wattpad nazywam się yourbiglies.
Pozdrawiam
Ange.
 

fzune
 
ange.de.la.mort
 
Kontynuacja bloga będzie pod tym adresem. http://fzune.pinger.pl/
 

 
5
Zegary wybiły północ. Wąską uliczką szybkim krokiem szła zakapturzona postać. Śpieszyła się. Podeszła do starych drewnianych drzwi i wyjęła klucz z kieszeni. Drżącymi rekami włożyła go do zamka i przekręciła. Rozejrzała się po czym weszła do budynku. Podeszła do szafek kuchennych. Otworzyła pierwszą szufladę i wyjęła z niej paczkę zapałek. Podpaliła świece stojącą na szafce. Rozejrzała się po kuchni. Wzięła świece z podstawką i ruszyła w stronę drzwi. Otworzyła je i jej oczom ukazały się długie schody. Gdy po nich zeszła znalazła się w małym pokoju ,w którym cuchnęło. Co jakiś czas dało się usłyszeć stukot małych mysich łapek uderzających o podłogę. Na ścianie wisiała mała szafka z wyłamanymi drzwiczkami. Postać poszła w kierunku końca pokoju. Były tam kolejne schody ,tym razem o wiele krótsze. W tym pokoiku znajdowało się coś na podobe klatki. Siedziała w niej skulona dziewczyna. Na twarzy miała rozmazany makijaż i parę sińców i zadrapań. Ręce miała przykute do jednej z barierek klatki. Po policzku spływały jej łzy. Z jej podrażnionego gardła próbował wydostać się krzyk. Postać podeszła do klatki i uklęknęła.
-Witaj- powiedziała
Dziewczyna odpowiedziała jej przerażonym spojrzeniem.
- Nie musisz się obawiać , to co teraz się wydarzy nie będzie takie złe.
- Czego ode mnie chcesz?
- Twojego życia, a może śmierci. Mój Pan ucieszy się z takiego daru.
Postać wstała i skierowała się w stronę szafki. Wyjęła z niej duży nóż. Oczy dziewczyny były przerażone. Zakapturzona postać podeszła do klatki i otworzyła ją. Jednym ruchem ręki wyciągnęła z niej dziewczynę.
-Mój Panie składam Ci tą dziewczynę w ofierze. Każdy cios jest dla Ciebie mój miłościwy panie. Mój najdroższy panie!- wykrzyknął wbijając nóż w serce dziewczyny,po chwili zadał jeszcze parę ciosów. Martwa twarz dziewczyny zastygła w bólu. Jej oczy były puste, bez życia- Ofiaruje ci to ciało mój najdroższy panie!!Przyjdź do mnie! Powiedz mi co mam zrobić ,a to zrobię!
***
Zegar wskazywał 2 w nocy kiedy czarny samochód podjechał do parku. Osoba ,która z niego wyszła wyjęła z bagażnika czarny worek. Wyglądał na ciężki ,ale tej postaci nie sprawiał problemu. Bez trudu przeniosła go pod wielkie drzewo. Wysypała jego zawartość jak śmieci. Popatrzyła chwile na to i odeszła w ciemność.
___________________________________________________________ I jest kolejny. Co sadzicie? Czekam na waszą opinie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
4
(James)
Około godziny 12 obudziło go wpadające przez okno słońce. Otworzył oczy.
-Matt..-po policzku spłynęła mu pojedyncza łza- tęsknie stary. Obiecuje ci ,że znajdę tego co ci to zrobił.
Wstał z kanapy i poszedł w kierunku łazienki. Podszedł do zlewu. Oblał swoją twarz zimną wodą. Spojrzał w lustro.
Wyglądał dobrze. Nie było widać godzin spędzonych na piciu lub ćpaniu. Dużo dziewczyn uważało go za przystojnego. Miał na sobie pełno tatuaży Był dość dobrze zbudowany. Miał lekkie mięśnie brzucha. Ciemne brązowe włosy i oczy tego samego koloru.
Otworzył szafkę z lustrem. Wyjął z niej pudełko z lekami. Wysypał parę na dłoń i połknął. To tylko na pobudzenie. Szybko wziął prysznic. Założył na siebie stare, trochę poszarpane dżinsy i koszule.
Spojrzał na zegarek było parę minut po 13. Poszedł do kuchni i zaparzył sobie mocną kawę. Usiadł przy stoliku i powoli ją pił.
-Musze ją znaleźć. Tą dziewczynę. Ona mi pomoże-Pił kolejne łyki kawy rozmyślając o swoim przyjacielu- pójdę dziś do tego klubu.
***
Poszedł do łazienki. Stanął przed lustrem i znowu opłukał twarz. Użył trochę wody kolońskiej. Poszedł na korytarz i założył buty. Szybo wziął telefon i wyszedł. Założył słuchawki i włączył muzykę. Szedł do tego klubu. Nim się obejrzał był już przed nim. Stanął przed drzwiami.Pierwszy raz wejdzie tu i nie zastanie Matta. popatrzył na drzwi. Szybko wszedł do środka. Było tu strasznie głośno. Przecisnął się do baru i usiadł na wysokim krześle.
-Hej James, przykro mi z powodu Matta. Był świetnym chłopakiem.
-Dziękuje.
Barman podał mu szklankę wypełnioną whiskey.
-Proszę to na koszt firmy.
-Dzięki.
James upił duży łyk ze swojej szklanki i zaczął rozglądać się po barze.
To głupie nie znajdziesz jej.
Wziął kolejnego łyka. Spojrzał przed siebie i poczuł ciepło które nie było spowodowane alkoholem. Zobaczył dziewczynę. Była piękna. Jej oczy błyszczały jak gwiazdy, długie ciemne włosy podkreślały jej jasną karnacje. Usta miała pomalowane czerwoną szminką, użyła maskary. Była ubrana w czarną sukienkę do kolana. Na szyi miała złoty łańcuszek z medalionem w kształcie serca. Jedna rzecz mu przeszkadzała. Jej oczy były przepełnione smutkiem. Wziął szklankę w rękę i podszedł do niej.
-Można?- zapytał wskazując krzesło obok niej.
-Tak- powiedziała lekko się uśmiechając.
-Jestem James, a ty?
-Spencer.
-Wszystko dobrze Spencer? Wyglądasz na smutną.
-Nie, nie jest dobrze- jej oczy zrobiły się lekko czerwone jakby miała zacząć płakać.
-Co się stało?-zapytał marszcząc brwi.
- Mój przyjaciel- zrobiła przerwę, widać ,że było ciężko jej to powiedzieć- mój przyjaciel umarł. A jak z tobą? Też nie wyglądasz na szczęśliwego.
Chłopak był bardzo zdziwiony. A co jeśli to ona? A co jeśli to o niej mówił Matt?
-Wiesz mój przyjaciel też umarł. Nazywał się Matt, był tutaj barmanem. Znaliśmy się od dzieciństwa.
-Chyba to ten sam przyjaciel- powiedziała po czym go przytuliła. Oboje tego potrzebowali. Odsunęła się od niego- To okropne. Jak ktoś mógł mu to zrobić. Przez cały czas mam nadzieje ,że to nie prawda. Myślę że za chwile wyjdzie za lady i będzie ze mną rozmawiał.
- Wiem, przez cały czas zastanawiam się czy to nie sen. Albo raczej koszmar.- przywołał ręką kelnera- poproszę jeszcze dwie szklanki tego.
Kelner nalał złocistego płynu do szklanek i podał go im. Upili solidny łyk ze swoich szklanek.
-Skąd go znałaś?
-Poznaliśmy się tutaj. Pewnego dnia podszedł do mnie i zapytał o moje imię. Potem długo gadaliśmy. Szybko się zaprzyjaźniliśmy.
James nie mógł oderwać od niej wzroku. A co jeżeli to ona. Ja chyba się w niej zakochuje. Moje serce bije tak szybko. nie mogę jeżeli to była ona. Nie mogę zdradzić Matta.
_______________________________________________________ I jest kolejny co myślicie? Liczę na komentarze. Zapraszam na aska i tumblr'a.
  • awatar My imaginary world♥: Musze powiedzieć, że jestem mile zaskoczona. Naprawdę. wspaniały rozdział, widać poprawę ;) Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny.
  • awatar gumiŻelki: Super! Pomożesz nam? Chcemy dzisiaj dobić do 3000 wejść. Z góry dzięki :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
3.
(James)
Najpierw usłyszał stukanie do drzwi ,a potem krzyk:
-Policja!
o Boże czy ich pojebało? Głowa mi zaraz eksploduje.
Najpierw prawa potem lewa i jakoś wstał. Poszedł do drzwi i uchylił je.
-James Crod?
-Wystarczyło powiedzieć ,ze mam przestawić samochód. Po co wzywać policje. Już przestawiam.
-Nie jesteśmy tu w sprawie samochodu. Chodzi o morderstwo.
-Co? Czyje?
-Porozmawiamy o tym na posterunku. Ubierz się proszę.
-D-dobrze.
Boże o co chodzi? Czy ja dalej śnie?
James poszedł do łazienki i szybko narzucił na siebie koszulkę i jakieś spodnie. Szybko wrócił do policjanta. Ten tylko na niego spojrzał i wyszedł. Chłopak zrobił to samo.
***
Policjant wprowadził go do małej salki. Na środku stał stolik i krzesła. Na jednej ścianie wisiało lustro. Dzięki niemu ktoś inny mógł ich obserwować po drugiej stronie. Policjant wskazał mu ręką na jedna krzesło.
-Proszę usiądź.
chłopak usiadł.
-Nazywam się Thomas Jons, prowadzę sprawę morderstwa- spojrzał w dokumenty- Matta Simonsa.
-Co?!Matt nie żyje? To musi być jakiś pierdolony sen. Chce się obudzić. Nie! -w jego oczach pojawiły się łzy. Miał tylko Matta.
-James rozumie twoją złość, ale proszę żebyś nie używał takich słów. To co teraz usłyszysz może być dla ciebie trudne, ale mam nadzieje ,że nam pomożesz. Dobrze?
-Tak, postaram się. Co się stało?
Znaleźliśmy go w parku. Zadano mu 12 ran w plecy. Przykro mi- zrobił pauzę- To ,że ktoś dźgnął go w plecy może znaczyć ,że kłócił się z kimś i chciał odejść. Masz jakieś podejrzenia? Miał jakiś wrogów?
-Boże. Matt nie mówił mi ,że ma kłopoty. Na pewno by mi powiedział. Ostatnio dobrze mu szło. Był czysty już 3 miesiące. Znalazł prace. Robił to wszystko dla dziewczyny. Chciał jej zaimponować. Tak bardzo się starał- uśmiechnął się lekko na to wspomnienie- on się tak bardzo starał ,a teraz nie ż-żyje. Nie żyje.
-Możesz mi podać nazwę miejsca gdzie pracował?
- To jest taki klub. Nazywa się Clord. Jego pierwszy właściciel miał tak na nazwisko.
-Wiesz jak nazywa się ta dziewczyna?
- Nie mam pojęcia.
-Dobrze, dziękuje ci. Jesteś już wolny.
-Dobrze- powiedział wstając z krzesła- do widzenia.
Szybko wyszedł. Zaczął biec. W krótce pojawił się w pobliskim parku. Z niego można było szybko odstać się do lasu. Wbiegł pomiędzy drzewa.
-Nie!! Nie! To nie prawda!- uderzył pięścią w drzewo- Matt stary, czemu.- usiadł oparty o drzewo. Łzy spływały mu po policzkach.- Matt. Jestem sam. To mnie zniszczy. Czemu? Czemu?!
Chłopak wstał z ziemi. Zaczął iść w stronę domu.
***
Usiadł na kanapie. Tyle rozmów na niej przeprowadzili. Chwycił butelkę z whisky i pociągnął dużego łyka. Matt w co ty się wplątałeś? Kolejny łyk prowadził do kolejnego. Wspomnienie rozlały się w nicość. W głowie mu się kręciło. Odłożył butelkę na ziemie, wylał trochę jej zawartości na podłogę. Położył się. Poczuł pustkę. Od teraz jestem sam. Całkiem sam. Jego myśli zaczęły odpływać do krainy marzeń. Tam będzie Matt. Pogadają jak wcześniej. A potem znowu obudzi się w żywym koszmarze. I tak będzie już do końca.
-Matt..
__________________________________________________________ I jest 3 rozdział. Jak wam się podoba kochani? Liczę na komentarze. http://shoot-motherfucker.tumblr.com/
 

 
2
(Thomas)
Praca pana Jonsa nie należała do najprzyjemniejszych ,ale czego ludzie nie zrobią dla rodziny. Dzięki temu mają pieniądze na wszystko. Zarabiał na prawde dobrze. Wracając do tematu nie jest to przyjemna praca ,a szczególnie ten moment. Rozmowa z rodziną. Trzeba być twardym. Nie myśleć co ty byś czuł gdyby to była twoja córka, lub żona.
Wziął akta sprawy i wszedł do pomieszczenia.
-Dzień dobry, nazywam się Thomas Jons.
Gdy spojrzał na twarze tych ludzi poczuł w sercu coś dziwnego. Ukłucie niepokoju, strach. Tak, zaczoł się bać. Tu chodzi o ich twarze, były bez wyrazu. Nie okazywały żadnego smutku. Nie wyglądali na załamanych. Przecież ich dziecko umarło! Czemu są uśmiechnięci?
-Bardzo mi przykro z powodu waszego syna. Wiem ,że będzie to dla państwa trudna rozmowa, ale mam nadzieje ,że będą państwo współpracować.
Popatrzył po ich twarzach. Nic, nadal nic. Odsunął krzesło i usiadł.
-Czy wiecie państwo co wasz syn robił w parku o godzinie 23.45?
-Luke chodził na dyskoteki. Pewnie wracał przez park. Tyle razy mówiłam mu ,żeby tam nie chodził. On mnie nigdy nie słuchał.
- Wiecie jak nazywał się klub w którym wczoraj był?
Para popatrzyła po sobie. Obydwoje pokręcili głowami.
-A może był tam z jakimś znajomym?
-Nie jestem pewna ,ale mógł to być James. James Crod. Przeważnie chodzili tam razem.
-Czy wasz syn byl dręczony? Mówił kiedys o jakiś aktach agresji w jego kierunku?
-Nie, nasz syn był lubiany. Wie pan jak to jest. Był w drużynie koszykarskiej,nominowali go na króla balu.
-'Tak wiem jak to działa, mam córke. Takie osoby zawsze mają jakieś problemy. To moze być ktoś często poniżany. Wasz syn mógłbyć agresorem. To wszystko możecie państwo wyjść.
Para wstała i skierowała się do drzwi.
-Prosze zadzwonić, może uda nam się jeszcze pomóc w sprawie.
-Dobrze.
Ci ludzie byli dość dziwni. Zawsze na takich przesłuchaniach jest pełno płaczu. A tu nic. Pustka. Niepokój rósł wraz z każdym spojrzeniem na nich. Pan Jons wyszedł z małego pomieszczenia i skierował sie do swojego biura. Podszedł do białej tablicy.Zapisywał na niej wszystkie dane pomocne w sprawie. Tym razem była ona prawie pusta. Nie mieli praktycznie niczego. Przez deszcz nie znaleźli żadnych dowodów wskazujacych na to kim jest zabójca. Użył lub użyła noża więc nie było rozbryzgu krwi. Mogli za to stwierdzić jakiego wzrostu jest zabójca. Podszedł do tablicy i wziął marker. Litery które napisał ułożyły się w dwa wyrazy. James Crod. To nasz jedyny trop. Na razie.
__________________________________________________________ I jest kolejny. Przepraszam za błędy jeśli takie się pojawią. Mam nadzieje ,ze spodoba się wam.
  • awatar Beznadziejna nadzieja.: są błędy, ale rozdział mi się podoba :D
  • awatar My Paradise <3: * ortograficzne xd
  • awatar My Paradise <3: Rozdział naprawdę wciągający, tyle tylko, że są błędy fotograficzne, zbyt krótko kończysz zdania, które mogłabyś trochę bardziej rozwinąć.Zapominasz czasem o przecinkach. To chyba tyle. Pomimo wyżej wymienionych, uważam iz twoje opowiadanie jest naprawdę ciekawe, wywołuje dreszczyk emocji (co bardzo lubię) ;3 Z niecierpliwością czekam na kolejny!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Prolog
Był deszczowy wieczór, co jakiś czas można było słyszeć grzmoty. W parku siedziała dziewczyna. Była pobrudzona błotem. Jej sukienka całkiem przemokła. Ręce miałą pobrudzone jakąś ciemną substancja. Smugi deszczu spływające po jej twarzy zabierały ze sobą część jej makijażu. Zdawała się tego nie zauważać. Po prostu płakała. Pewnie nawet nie zauważyła gdy podeszla druga postać.
-Chodż. Musimy iść.
I zabrała ją ze sobą w ciemność.
1
(Spencer)
Martown to małe miasteczko. Każdy wie wszystko. Tu nic się nie ukryje. Chociaż czasem komuś to się udaje...

Spencer Jest długonogą brunetką z niebieskimi oczami. Jest bardzo chuda. Ma bardzo długie ,kręcone włosy. Chodzi do 3 klasy liceum. Jej tata jest policjantem ,a matka dziennikarką. Mieszkają w dużym domku jednorodzinnym. W lato jest tu pięknie. W okolicy był park ze stawem. Często przy brzegu bawiły się dzieci.
Spencer wstała około 10. Były wakacje więc spała dość długo. Poszła do łazienki. Umyła twarz i zęby poczym wróciła do pokoju. Weszła do swojej małej garderoby. Zciągneła z wieszaka czarną sukienke ,a z półki czarne baleriny. Poszła do łazienki i ubrała się. Włosy upieła w wysokiego kucyka. Niemalowała się. Zeszła na dół. Przy stole siedział jej tata popijając kawe. Usiadła obok.
-Hej tato. Jakaś sprawa?
-Znaleźliśmy tupa w parku obok. Chłopak był chyba w twoim wieku.
-Tutaj?- zapytała zdziwiona
-Tak. Ktoś zadał mu ok 12 ciosów nożem w plecy.
-Thomas! Niemów jej takich rzeczy!
-Oh, Margaret ona nie jest dzieckiem.
-Właśnie mamo. Nie jestem dzieckiem.
-Prosze twoje naleśniki.
-Dziękuje. Moge iść na spacer z Ann?
-Dobrze tylko nie wróćcie za późno i nie idź przez ten park.
-Dobrze mamo.
-No nic ja musze się zbierać. Musimy zadzwonić do rodziców tego chłopca.
-Pa tato.
Pan Jons podszedł do swojej żony i pocałował ją.
-Wróce na kolacje.
-Pa kochanie.
-Spencer ide na zakupy chcesz coś?
-Chyba nie.
-Pa, tylko nie wracaj za późno.
-Dobrze mamo.
Wychodząc zostawiła jej pieniądze. Spencer skończyła posiłek i schowała talerz do zmywarki. Poszła do garderoby. Usiadła przed toaletką. Wzieła torbe z pod fotela i wyjeła z niej mały zabłocony pakunek. Podniosła deske w podłodze i odłożyła go tam. Rozejrzała się i odłożyła deske z powrotem. Wstała i otworzyła szuflade w toaletce. Wyjeła z niej okulay przeciwsłoneczne. Jeszcze raz rozejrzała się po pokoju i wyszła.
Szła w strone domu Ann. Mają się spotkać w połowie drogi. Dzisiaj było bardzo gorąco więc wstąpiła do sklepu po picie. Wychodząc z niego spotkała Ann. Odrazu się przytuliły. Nic nie mówiły. Zaczeły iść, żadna nie powiedziała gdzie idą ,ale obydwie doskonale to wiedziały. W koncu doszły w owe miejsce. Był to mały lasek. Usiadły w miejscu, w którym przewaliło się pare drzew. Z daleka nikt ich nie widział, co dawało im poczucie bezpieczeństwa. Spencer spojrzała na przyjaciółke i rozpłakała się. Po chwili Ann dołączyła do niej. W tym płaczu bylo coś innego. Troche jakby były przerażone. Trwało to długi czas. W końcu spojrzały się na siebie.
-Spencer wszystko będzie dobrze.
-Wiem Ann.
Spencer wytarła policzek ,a Ann sięgneła po torbe. Wyjeła z niej paczke cukierków. Wyciągneła ją w strone koleżanki.
-Dzięki.
-Świetna ta sukienka.
-Dzięki świetne buty.
-Słyszałaś ,że wywalili Kelly?
-Naprawde? Kto by pomyślał. Za co?
-Podobno wynosiła rzeczy ze sklepu. Jej szef przyłapał ją jak pakowała do swojej torebki buty. Niezauważyłby gdyby nie ta wielka metka.
-Współczuje jej troche. Teraz jej rodzice niebędą dawać jej żyć. Pewnie sprubują zatuszować sprawe.
-Nie sądze ,że to się im uda. Nie w tym mieście.
-No w sumie.
- Idziemy do galeri? Kupiłabym nowy notes.
- No dobra. Kiedy zapisałaś ten?
-Miałam ostatnio dużo myśli ,musiałam je gdzieś przelać.
-Jeśli będziesz mnie potrzebować to po prostu dzwoń, okay?
-Okay.
_________________________________________________________ I jak wam się podoba? Liczę na komentarze. Jak zawsze zapraszam na ask'a i tumblr'a http://ask.fm/cutJustCut http://shoot-motherfucker.tumblr.com/ http://pink-word.tumblr.com/
  • awatar arrosa ♥: Cudowny prolog , bardzo mi się podoba , jestem ciekawa co będzie dalej :) I również zapraszam do mnie na opowiadanie :)
  • awatar W Twarz Zaśmiać Się Światu..: Świetnee! Zapraszam do mnie na nowe wpisy ;) komentarze za komentarze :*
  • awatar DreamsDie: Hm..ciekawie się zaczyna...nie mogę się doczekać co będzie dalej, wydaje się, że coś poważnego stało? ;o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witajcie. Wiem ,ze dawno mnie nie było. Postanowiłam pisać inne opowiadanie. Przepraszam za to. Mam już parę rozdziałów. Dzisiaj wstawie pierwszy ,postaram się wstawiać je częściej. Codziennie trochę pisze więc na pewno będę je wstawiać.
Ange
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana dla blogerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.
Nominowała mnie
http://fuckingmemories.pinger.pl/
1. Szczęśliwa liczba? Chyba 7 i 3
2. Największe marzenie? Nie powiem bo się nie spełni.
3. Skąd jesteś? Z Iławy.
4. Motto życiowe?
5. Dlaczego prowadzisz bloga? Lubie pisać i chce wiedzieć czy mam do tego talent.
6. Ulubiony film? Marzyciel, Obecność, Now is God, Igrzyska śmierci, Paranormal Acitivty i wiele więcej
7. Ile masz lat? w sierpniu 14
8. Ulubiony kolor? niebieski i szary
9. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa? Chyba bawienie się z przyjaciółmi
10. Wierzysz w przyjaźń damsko-męską? Dlaczego? Istnieją takie przyjaźnie, ale bardzo często przeradzają się w uczucie. Potem gdy te osoby są razem jest dobrze, ale często się rozstają. A potem już nie ma przyjaźni.
11. Twoje hobby? Śpiewanie, pisanie, rysowanie

Przepraszam ,ze tak późno
 

 
Zeszłam po schodach na dół.
-Tomek?Gdzie jesteś?
-W salonie!
Poszłam do salonu. Stanęłam w wejściu.
-Idziemy?
-Wow, ale ładnie wyglądasz.
-Dziękuje- powiedziałam lekko się rumieniąc- gdzie idziemy?
- Do wesołego miasteczka ,a potem na pizze.
-A idzie ktoś kogo znam?
-Tak, będzie Patryk i Michał.
Ooo, Michał. Pamiętam go, zawsze się w nim kochałam. Jest on wysokim blondynem. Poczułam ukłucie strachu w brzuchu.
-To fajnie. Dawno ich nie widziałam.
-Okay, wychodźmy.
Wyszliśmy z domu. Szliśmy w stronę plaży przy której znajdowało się wesołe miasteczko. Przy rogu ulicy, czekali na nas chłopacy. Od razu poznałam Michała.
-Hej- powiedziałam.
-Julia?- powiedział podbiegając do mnie i przytulając mnie.
Odwzajemniłam uścisk.
-Hej Michał.
Puścił mnie. Mogło to trwać znacznie dłużej.
- Chłopaki to Jula, moja kuzynka.
-To ty Jula? Ale się zmieniłaś.
-Ty też. Jesteś całkiem inny niż cię zapamiętałam Patryk.
-To jest Bartek, Kuba, Mateusz i Igi- powiedział wskazując po kole chłopaków.
-Hej, jestem Julia.
-Hej- odpowiedzieli
-No dobra to idźmy.
Michał szedł obok mnie.
-Jak tam w szkole?
-Hymm, dobrze- skłamałam- a u ciebie?
-Może być, chodzę do drużyny koszykarskiej. Często jeździmy na zawody.
-To fajnie.
-Hej Juleczko, co powiesz- powiedział Patryk.
-Nic, a ty Patryczku?
-Nie widziałem cie przez parę lat,a ty mi mówisz tylko nic. Zawiodłem się na tobie.- powiedział po czym zaczął mnie łaskotać.
-Hej! Przestań proszę!
-No dobrze, skoro tak pięknie mnie prosisz.
-O już jesteśmy- powiedział Michał
-To na co idziemy najpierw?
-Może na diabelski młyn?-zaproponowałam
- Ja z chęcią pójdę- powiedział Michał
-Ja też- dodał Patryk
-Ej ludzie my idziemy na diabelski młyn, idzie ktoś jeszcze?
-Nie- odpowiedzieli
Poszliśmy w trójkę, chwile staliśmy w kolejce. W końcu weszliśmy. Na początku było strasznie ,ale potem było super.
Wyszliśmy stamtąd. Przez chwile kręciło mi się w głowie.
-Idziemy do domu strachów?- zapytał Michał
-Jasne- odpowiedziałam
Spojrzeliśmy na Patryka.
-Idźcie sami.
-No dobra.
-Do potem.
-No dobra, to chodźmy- powiedział.
Zapłaciliśmy za bilety i weszliśmy.
-Boisz się?
-Nie- odpowiedziałam- może być fajnie.
-No dobra. Wchodzimy na trzy?
-Dobra.
Złapał mnie za rękę. Zdziwiłam się.
-Raz, dwa trzy!- powiedział po czym odchylił kotarę i wbiegliśmy.
Zaczęłam się śmiać ,a on zaraz po mnie. Po chwili zaczęliśmy krzyczeć bo coś wyskoczyło. Przestraszyłam się i potknęłam. Upadając pociągnęłam ze sobą Michała. Upadł na mnie.
-Przepraszam- powiedziałam patrząc w jego oczy.
-To ja przepraszam- powiedział także wpatrując się w moje oczy.
Spojrzałam na jego usta. Zauważył to. Pocałował mnie. Najpierw byłam zdziwiona, potem odwzajemniłam pocałunek. Oderwał się ode mnie i wstał. Podał mi swoją rękę, aby pomóc mi wstać.
-Dzięki- powiedziałam lekko zmieszana.
-Przepraszam-powiedział- nie powinienem tego robić. Przepraszam.
-Nie przepraszaj- powiedziałam- mi to nie przeszkadzało. Podobasz mi się.
Nie wiem czemu to powiedziałam. Michał był zdziwiony...


____________________________________________________
No i jest kolejny Mam nadzieje ,że się podoba Popytajcie troszke ---> http://ask.fm/CutJustCut i tumblr---> http://shoot-motherfucker.tumblr.com/
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Fantastyczny to odpowiednie słowo opisujące ten rozdział chociaż może to za mało? Tak zdecydowanie to za mało! Żadne słowa nie wyrażą tego jak wspaniały jest ten rozdział i całe twoje opowiadanie ;* Już się nie mogę doczekać kolejnego <3
  • awatar Valar Morghulis.: no no, dzieje się. może odwzajemnia jej uczucie :D
  • awatar triste pour toujours: Dzięki, staram się pisać lepiej. Próbuje szukać błędów ale ich nie widzę, postaram się trochę poprawić pod tym względem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Gdy szłam w stronę domu czułam takie dziwne uczucie. Nie wiem, niepokój? Postanowiłam przyśpieszyć trochę. Weszłam do domu. Ku mojemu zdziwieniu w środku była moja mama. Podeszłam do niej i przytuliłam ją.
-Hej mamo
-Hej Juleczko
Usiadłam obok niej przy stole. Spojrzała na mnie.
-Dzwoniła ciocia Asia, pyta czy chciałabyś pojechać do niej na miesiąc?
Hymm, jechać? W sumie odpoczęłabym od tego wszystkiego.
-Z chęcią.
-Dzisiaj do niej zadzwonię, jutro raczej będziesz mogła wyjechać.
-Dziękuje. Ja pójdę się spakować.
-Dobrze kochana.
Poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z szafy dużą torbę. Co by tu ze sobą wsiąść? Wywaliłam wszystko z szafy. Zdecydowałam że na wyjazd założę ciemno zielony sweter na długi rękaw i czarną spódnice. Do tego jakiś naszyjnik. Do walizki wrzuciłam parę sukienek i spódnic, jedną szara bluzę,kilka koszulek, parę rozpinanych swetrów no i oczywiście krótkie spodenki. Wybrałam parę ulubionych stroi kąpielowych. Do kosmetyczki wrzuciłam szczoteczkę, pastę, kosmetyki,szczotkę i prostownice. Wzięłam swoje ulubione trampki, jakieś japonki i baleriny. Byłam gotowa. Zajęło mi to godzinne ,a uporządkowanie szafy kolejną. Zeszłam do mamy oznajmić ,że jestem gotowa. Na schodach poczułam zapach naleśników. Moja mama bardzo rzadko gotowała. Podeszłam do niej.
-Ale ślicznie pachnie-powiedziałam z uśmiechem- pomóc ci?
-Pokrój truskawki ,dobrze?
-Okay
-Ciocia powiedziała , że po ciebie nie podjedzie. Będziesz musiała pojechać autobusem. Chyba ci to nie przeszkadza?
-Nie, dam sobie rade. Już się spakowałam.
Mama płożyła an stole talerz z naleśnikami. Ja poustawiałam talerze i szklanki. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść.
-Pyszne są.- Dawno ich nie robiłaś.
-Wiem, pomyślałam ,że zrobię ci coś dobrego do jedzenia.
-Dziękuje.
-Czy 200 zł wystarczy ci na wyjazd?
-Mamo to bardzo dużo pieniędzy. Wystarczy 100 zł.
-Oh, kochanie weź tyle ile ci daje.
-Dziękuje mamo.
-Proszę. Mam nadzieje ,że będziesz się świetnie bawić. Podobno Tomek też tam jest.
-Oo dawno go nie widziałam.
-Ja już muszę iść, do pracy.
-Pa mamo- powiedziałam przytulając ja- Ja posprzątam.
-Oh, dziękuje. Zobaczymy się jeszcze przed wyjazdem.
-Pa
Gdy mama wyszła zaczęłam sprzątać w kuchni. Gdy skończyłam, postanowiłam zadzwonić do Kacpra.
*
-Hej, Kacper
-Hej Jula
-Wyjeżdżam na miesiąc do cioci.
-Oo to super.
- Wiem, może się spotkamy?
-Sorry, mała ale dzisiaj jestem zajęty.
-Aa to szkoda.
-Ja już muszę iść, miłej podróży.
-Dzięki pa.
-Pa
*
Strasznie mi się nudziło więc postanowiłam kupić jakieś jedzenie na podróż. Poszłam do sklepu. Postanowiłam wziąć jakieś batony. Gdy je wzięłam, przypomniałam sobie ,że muszę wziąć jeszcze picie. Odwracając się wpadłam na jakiegoś chłopaka. Wszystko wyleciało mi z rąk.
-Oh, przepraszam
-Sorry
Powiedzieliśmy jednocześnie. Spojrzałam na twarz chłopaka, w oczy. Od razu je poznałam. To był chłopak z parku.
-Julka, tak?
-Tak to ja.
-Co tu robisz?
-Zakupy?
-Przepraszam ,głupie pytanie- powiedział schylając się po rzeczy ,które wypadły mi z rąk- proszę
-D-dziękuje, niezdara ze mnie.
-To była moja wina.
Posłałam mu lekki uśmiech.
-Ym muszę iść po resztę rzeczy.
-Odprowadzę cię
-Okay
Gdy brałam kolejne rzeczy, chłopak szedł obok mnie. Przez cały czas rozmawialiśmy.
-Bierzesz dość dużo jedzenia. Taka chudzina jak ty zje aż tyle?
-Tak- powiedziałam rumieniąc się- Dam rade. To już wszystko.
Podeszłam do kasy i zapłaciłam. Chłopak też kupił batona. Postanowił mnie odprowadzić do domu. Przy drzwiach pożegnał się ze mną uściskiem. Weszłam d środka. Resztę odłożyłam na stole. Poszłam do pokoju i wyjęłam jeszcze jedną mniejsza torbę. Włożyłam do niej jedzenie i portfel z pieniędzmi.Była dopiero 20 ,ale postanowiłam się już położyć ,bo o 8 mam autobus.
* parę godzin później
Wstałam o 6.45 i skierowałam się do łazienki. Umyłam zęby, ubrałam wcześniej wybrane przez siebie ciuchy, pomalowałam się i włosy lekko pod prostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Dzisiaj nie było ,aż tak gorąco. Zeszłam na dół z torbami. Mama już na mnie czekała.
-Na pewno wzięłaś wszystko?
-Tak mamo.
-Wzięłaś portfel?
-Tak.
-A ładowarkę?
-Już po nią idę-powiedziałam po czym wbiegłam na górę. Po chwili wróciłam z ładowarka w ręku.
-No dobrze, chyba możemy jechać.
Podjechałyśmy na przystanek w ostatniej chwili. Szybko pożegnałam się z mamą i wsiadłam do środka. Mama pomogła mi jeszcze z torbą. Usiadłam przy oknie i włączyłam muzykę.
* parę godzin później
Wychodząc z autobusu widziałam już moją ciocie.
-Hej ciociu- powiedziałam przytulając ja.
-Hej Juleczko. Ależ ty wyrosłaś. Zawsze byłaś taka niska.
Wsiadłyśmy do jej samochodu i pojechałyśmy do domu.
-Rozgość się. Możesz iść do pokoju Ani, jej teraz nie ma i nie przyjedzie. Tomek za chwile przyniesie twoje rzeczy.
-Dobrze.
Skierowałam się do wskazanego mi pokoju. Był on śliczny. Było tam duże łóżko. Od razu się na nim położyłam. Po chwili usłyszałam ,ze ktoś otwiera drzwi. Podniosła lekko głowę.
-Nie za dobrze ci księżniczko? Ty sobie leżysz a ja biedny dźwigam twoje rzeczy. Czego ty tam napakowałaś? Kamieni?
Zeskoczyłam z łóżka i przytuliłam kuzyna. Tak dawno go nie widziałam.
-Ooo, widzę ,że tęskniłaś za mną.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Uważaj bo mnie za chwile udusisz.
Puściłam go ,a wtedy on rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Tarzaliśmy się po podłodze śmiejąc się. W końcu przestał.
-Mała idziesz potem ze mną i moimi kolegami na spacer?
-Będą sami koledzy?
-Tak, chodź będzie fajnie.
-No dobra.
-To ja cię tu zostawiam ,a ty zrób co ta chcesz.
-Okay
Gdy wyszedł poszłam wziąć prysznic. Założyłam białą bluzkę i granatową spódnice w jaskółki. Wzięłam do tego naszyjniki i torebkę. Włosy upięłam w warkocza. Spojrzałam w lustro. Ładnie.
______________________________________________________ Dziękuję za cenne uwagi Staram się poprawić. Mam nadzieje ,ze ten rozdział przypadł wam do gustu. Czekam na wasze komentarze. Mam nadzieje ,że długością wam odpowiada Zapraszam na tumblr i ask jak zawsze http://shoot-motherfucker.tumblr.com/ http://ask.fm/CutJustCut

  • awatar Valar Morghulis.: mega <3
  • awatar One way ...: Super blog :)) Zapraszam do mnie :)
  • awatar My imaginary world♥: Zauważyłam pewne błędy np. w kilku miejscach brakuje przecinków, dużych liter, pojawiają się błędy ortograficzne. Pomimo tego lubię czytać twoje opowiadanie, które wydaje się naprawdę ciekawe : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zebrali się do domu. Po wejściu do domu od razu poszła do pokoju. Położyła się w łóżku i usnęła.
Obudziła się koło południa. Wstała i podeszła do szafy. Wyjęła fioletową spódnice i czarną koszulkę. Założyła do tego kwieciste trampki. Na nadgarstki parę rzemykowych bransoletek. Z włosów zrobiła w wysoką kitkę. Postanowiła iść na spacer. Do kieszeni wzięła parę złoty, telefon i słuchawki i wyszła. Udała się w stronę parku słuchając Lany Del Rey. W końcu doszła do swojej ulubionej ławki w cieniu. Usiadła. Wpatrywała się w pustą przestrzeń przed sobą i myślała. Zauważyła przed sobą przystojnego chłopaka. Wysoki brunet. Był z psem. Zaczęła dalej rozmyślać o sowim życiu co jakiś czas zerkając w stronę chłopaka. Kątem oka zauważyła ,że chłopak idzie w jej kierunku. Na pewno po prostu idzie w tą stronę. Wcale nie kieruje się w twoja stronę. A może? Nie. Na pewno nie.
-Hej
O Boże a jednak.
-To miejsce jest wolne.
Bądź spokojna. Nie zachowuj się jak idiotka.
-Tak.
Spojrzała w jego stronę.Prosto w jego oczy. Były piękne. Zielone.
-Czego słuchasz?- powiedział wskazując na jej słuchawki.
-Yyy, ja? YY słucham Lany Del Rey.
-Też ja lubię- powiedział obdarzając ją cudownym uśmiechem.
-N-naprawdę?
-Tak. Znam jej wszystkie piosenki. Uwielbiam płytę Born To Die.
-Też ją lubię- powiedziała z uśmiechem.
-Więc dużo nas łączy- powiedział po czym lekko się zaśmiał.
Niewierze. Niewierze,że z nim rozmawiam. On jest ładny.Wydaje mi się miły i lubi Lane. Oh, niewierze.
Powiedz coś. Szybko.
-Masz śliczne oczy.
Co? Co to do cholery miało być? Co ja robię. Pomyśli ,że jestem jakaś nienormalna. Szybko uśmiechnij się, może to pomoże.
-Dzięki, twoje są piękne. Mógłbym patrzeć w nie wnieskonczoność. Są takie głebokie. Są naprawde piękne.
-Dzięki-powiedziała lekko się rumieniąc.
Czy on to naprawde powiedział?
-Jestem Patryk, a ty nieznajoma?
-Julia
-A więc Julio, miło było cię poznać. wymienimy się numerami.
-Jasne- powiedziała po czym wpisała się mu do telefonu.
-Do zobaczenia.- powiedział wstając.
-Do zobaczenia.
Siedziała na ławce jeszcze chwile rozmyślając o tym co właśnie się wydarzyło.W końcu wstała i udała się w kierunku pobliskiej lodziarni. Kupiła sobie miętowe lody z kawałkami czekolady. Szła w stronę domu uśmiechając się. Cieszyła się z tej nowej znajomości.
_____________________________________________________
I co sądzicie? Podoba wam się? Mam nadzieje. Po komentujcie proszę. Popytajcie troszkę http://ask.fm/CutJustCut http://shoot-motherfucker.tumblr.com/ podajcie linki do sowich tumblr'ów Podawajcie na ask'a
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Szkoda, ze taki króciutki szybko się go czyta ;) A co do tej narracji to "My Paradise <3" ma trochę rację skoro to pamiętnik to powinno być to opisane z perspektywy Julki. Rozdział Fantastyczny jak zawsze!
  • awatar My imaginary world♥: W poprzednim rozdziale:"Obudziłam się o 10. Są wakacje. Wstałam z łóżka. Spojrzałam w okno. Było ciepło. Podeszłam do szafy. Wyjęłam krótkie spodenki z postrzępionymi nogawkami i fioletową koszulkę na grubych ramiączkach z kieszenią". W tym rozdziale:"Zebrali się do domu. Po wejściu do domu od razu poszła do pokoju. Położyła się w łóżku i usnęła. Obudziła się koło południa. Wstała i podeszła do szafy. Wyjęła fioletową spódnice i czarną koszulkę. Założyła do tego kwieciste trampki. Na nadgarstki parę rzemykowych bransoletek". Chodzi mi o to, ze cały czas zmieniasz narrację. raz rozdział ukazany jest jako pamiętnik Julki a innym razem ukazuje się narrator. Wadzi to trochę : / co do tego rozdziału:"Zebrali się do domu. Po wejściu do domu od razu poszła do pokoju"-powtarzasz się a to trochę w oczy kole. Popraw trochę pisownię, by słowa się nie powtarzały i zdecyduj się jaką narrację będziesz prowadzić w opowiadaniu. Moim zdaniem rozdziały są ciekawe i nie mam zamiar przestać ich czyta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ej kochani, mam prośbę. Powysyłajcie mi na ask'a jakieś tumblr'y ok? Takie fajne, smutne. Proszę Ocenie je wam jak chcecie. http://ask.fm/CutJustCut
 

 
Obudziłam się o 10. Są wakacje. Wstałam z łóżka. Spojrzałam w okno. Było ciepło. Podeszłam do szafy. Wyjęłam krótkie spodenki z postrzępionymi nogawkami i fioletową koszulkę na grubych ramiączkach z kieszenią. Pod to założyłam strój kąpielowy w paski. Na prawą rękę założyłam parę bransoletek. Zeszłam na dół. Mamy oczywiście nie było. Zrobiłam sobie śniadanie. Po zjedzeniu, wsiadłam na rower i pojechałam. Po chwili byłam pod domem Kacpra. Zeszłam z roweru i weszłam do domu. Skierowałam się do jego pokoju.
-Hej- powiedziałam po otworzeniu drzwi
-Hej
Znałam go bardzo długo. Pamiętam go od zawsze. Nasze mamy się przyjaźniły. Był on moim najlepszym przyjacielem. Wiedział o mnie wszystko.
-Co dzisiaj robimy?- zapytałam siadając obok niego
-Może pójdziemy na plaże?
-Dobra.
-To poczekaj chwile, pójdę się przebrać.
Po chwili przyszedł.
-Ty już wyjdź na zewnątrz ja pójdę po rower.
-Dobra.
Wyszłam na dwór i ustałam przy rowerze. Po chwili Kacper podjechał do mnie. Wsiadłam na rower. Pojechaliśmy na pobliska plaże. Była ona w trochę osamotnionym miejscu. Mało kto o niej wiedział. Była pusta. Na jednym drzewie była zawieszona huśtawka, a z gałęzi innego zwisał gruby sznur. Zawsze z niego skakali do wody. Julia ściągnęła ciuchy.
-Kto ostatni w wodzie ten śmierdzi! -krzyknął Kacper
Dziewczyna biegła. Była bliżej nic chłopak. Gdy mało jej brakowało ktoś objął ją w pasie i obrócił. Był to Kacper.
-Ej tak niemożna!
-Można! -krzyknął chłopak w wodzie.
-Dziewczyna wbiegła do wody i zaczęła go chlapać.
-Oszust!
-Wcale nie! Mówisz tak bo jesteś fujarą i przegrałaś!
-Hahaha, chyba żartujesz. Ja fujarą?
-Tak dokladnie ty.
Potem pływali.
-Choć skoczyć- powiedziała Julia
-No dobra.
Weszli na górną gałąź. Julia złapała sznur i odepchnęła się nogami. To uczucie było niesamowite. Skoczyła. Było świetnie. Po chwili chłopak zrobił to samo. Skakali jeszcze przez jakiś czas. W końcu zaczęło się ściemniać.
-He, zostań tu, wrócę za 20 minut.
-Okey, a gdzie idziesz?
-Niespodzianka.
Chłopak odjechał ,a Julia wyszła z wody. Wytarła się ręcznikiem. Usiadła na piasku. Czkała na chłopaka jeszcze przez parę minut. Przyjechał. Z kosza w rowerze wyjął koc i kosz piknikowy.
-Piknik?- zapytała wskazując na kosz.
Ta- powiedział uśmiechając się.
Rozłożył koc wyjął rzeczy z kosza i rozpalił ognisko. Ubrała na siebie swoje ciuchy.Usiadła na kocu.
-Masz- powiedział podając jej swoja bluzę
-O, dzięki- powiedziała z uśmiechem
-Ale dzisiaj jest ślicznie- powiedział kładąc się an plecach.- Spójrz na te gwiazdy.
-Są piękne.
Chłopak podał jej truskawki.
-Są pyszne z kąt je wziąłeś?
- Mamy zrobiła dzisiaj zakupy.
-Aaa, a jak tam u Patryka?
-Dobrze, też wyjechał z przyjaciółmi na miesiąc do angli.
-To super.Też bym chciała zwiedzać inne kraje.
-Kiedyś pojedziemy gdzieś razem. Włochy, może Hiszpania? Będziemy spędzać całe dni na plażach.
-Oh, byłoby świetnie. Potrafię sobie to wyobrazić.-powiedziała wtulając się w jego ramie.- Ale niestety na pewno tak nie będzie.
-No proszę cię, trochę wiary. Może będzie właśnie tak. Wystarczy uwierzyć.
- Może tak, byłoby fajnie- powiedziała patrząc w gwiazdy- Chciałabym być lubiana, spotkać miłość swojego życia, pozbyć się kompleksów i chorób.
____________________________________________________ I jak wam się podoba? Mi tak nawet. Czekam na wasze komentarze ask---> http://ask.fm/CutJustCut popytajcie troszke no i tumblr http://ask.fm/CutJustCut
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Co mogę powiedzieć o sobie? Na pewno to ,że nie jestem dziewczyna do której byś podszedł na przerwie. Nie jestem dziewczyną do której dosiadłbyś się na lekcji. Nie jestem dziewczyną którą uwielbia cała szkoła. Więc kim jestem? Jestem dziewczyną która siedzi sama. Jestem dziewczyną która boi odezwać się na lekcji z obawą ,że ktoś ja wyśmieje. Jestem dziewczyną która godzinami prostuje włosy z obawą że ktoś wyśmieje mój wygląd. Jestem dziewczyną która nieustanie się garbi, bo ktoś może zwrócić na mnie uwagę. Jestem dziewczyną żyjąca tylko z matką, bo mój ojciec jest pijakiem. Jestem dziewczyną ,która kupiła szkła kontaktowe z obawą ,że wyśmieją mnie gdy zobaczą jak wyglądam w okularach. Jestem dziewczyną, którą tak bardzo obchodzi opinia innych. Jestem dziewczyna, która ma pełno kompleksów. Jestem dziewczyną która ma bulimie. Jestem dziewczyną, która zawsze nosi pełno bransoletek lub bluzki na długi rękaw z obawą ,że ktoś odkryje ,że się tnie. Jestem dziewczyną którą ciągle wyśmiewają. Jestem Julia
_____________________________________________________
Więc to jest wstęp. Mam nadzieje ,że opowiadanie przypadnie wam do gustu.
Zapraszam na tumblr'a ---> http://shoot-motherfucker.tumblr.com/ i ask'a --->http://ask.fm/CutJustCut
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›